|
|
|||
|
|
Łukasz Rejt |
||
|
|
Reintrodukcja sokoła wędrownego Falco peregrinus peregrinus w Warszawie (1996 - 98) |
||
SOKÓŁ WĘDROWNY W MIEŚCIE
Obecność sokoła wędrownego w miastach znana jest od ponad stu lat. W tym czasie często obserwowano zimujące pojedyncze osobniki, dane o lęgach są znacznie rzadsze. Za najwcześniejsze doniesienia o gniazdowaniu tego ptaka na obiektach stworzonych ręką człowieka uznaje się te dotyczące gniazd w ruinach zamku Christians
borg w Kopenhadze (lata 1809 i 1810) i na kościele w Corton w Anglii (ok. roku 1810). W obrębie dzisiejszych granic Polski sokoły wędrowne gnieździły się na pewno w okresie międzywojennym na kościołach we Wrocławiu i Świdnicy, w Gdańsku, a także w ruinach zamku w Bolkowie.W Warszawie regularne występowanie sokoła wędrownego datuje się przynajmniej od drugiej połowy XIX w. W "Ptakach krajowych" W. Taczanowskiego jest obszerna wzmianka o samicy, która w ciągu kilkunastu lat (ok. 1840-1860) zimowała w śródmieściu. Według tego badacza "niezważając wcale na wrzawę i hałas miejski i nieustanne sąsiedztwo z przechodzącymi ludźmi, w tym najwięcej ruchliwym punkcie miasta, siedzi ona najspokojniej... Około godziny dziesiątej przed południem zwykle przynosi sobie g
ołębia, którego oskubuje i rozdziera wobec gromadzącego się pospólstwa miejskiego, tak chciwego wszelkiego rodzaju widowiska; chłopaki nieraz rzucają na niego kamykami, krzyczą, klaszczą i rozmaitymi sposobami chcą odstraszyć, na co ptak wcale nie zważa i dalej swoją robotę prowadzi." Autor ten obserwował w różnych latach także inne osobniki, których obecność w mieście nie była jednak tak długotrwała.Po ostatniej wojnie, w latach 1950-tych, para sokołów wędrownych prawdopodobnie gnieździła się na wypalonym szkielecie budynku przy ul. Zielnej (tzw. gmach "Pasta"), górującym wówczas nad zburzonym śródmieściem, a później na kościele przy ul. Wolskiej. Sokoły regularnie widywano w tym czasie także w innych częściach miasta, m.in. na nowo zbudowanym wówczas, Pałacu Kultury i Nauki. Wtedy też Jan Żabiński, znany zoolog-popularyzator i zarazem dyrektor warszawskiego ZOO, poświęcił obecności sokoła wędrownego w śródmieściu Warszawy specjalny rozdział w jednej ze swoich książek. Wspomniał tam m.in. o gnieżdżeniu się
"na jednej z pobliskich wież kościelnych." - mógł to być wspomniany kościół na ul.Wolskiej.W ciągu lat 60-tych sokół wędrowny praktycznie przestał występować w Warszawie i do r. 1996 obserwacje tego gatunku (dane G. Dzika) były sporadyczne. Natomiast już zimą 1995/96 czterokrotnie obserwowano pojedyncze sokoły w dzielnicach peryferyjnych (Jelonki - inf. B. Dul, Okęcie - G. Dzik, Siekierki - M. Maniakowski) i raz w śródmieściu (S. Wójcik).
PRZESŁANKI REINTRODUKCJI
Osiedlanie sokoła wędrownego w Warszawie rozpoczęto w 1996 r., w ramach prowadzonego od kilku lat krajowego programu restytucji tego gatunku w Polsce, przy akceptacji i poparciu ze strony lokalnych i krajowych władz ochrony przyrody. Wykonawcami warszawskiej części tego programu był Ośrodek
Rehabilitacji i Hodowli Ptaków Chronionych we Włocławku oraz Instytut Zoologii PAN w Warszawie.Powodów, dla których podjęto trzyletni (1996-1998) program reintrodukcji sokoła wędrownego w Warszawie było kilka. Najistotniejsze wśród nich to:
1) tradycja
co najmniej stuletniej regularnej obecności tych ptaków w stolicy;2)
sprzyjająca sytuacja ekologiczna i społeczna. W śródmieściu Warszawy od wielu lat coraz liczniej gnieździ się inny gatunek sokoła - pustułka. W warunkach miejskich wykazuje ona dobre wyniki rozrodu, a same ptaki i lęgi nie są prześladowane, a przeciwnie - cieszą się sympatią ze strony ludzi. Sprzyjającą okolicznością było także poparcie lokalnych władz ochrony przyrody oraz liczne lokalne środowisko ornitologów mogących wspierać przedsięwzięcie;3)
małe prawdopodobieństwo rychłej restytucji gatunku drogą naturalną. W Polsce i na wschód od niej sokół wędrowny jest nadal rzadkością, w miastach od lat 60-tych praktycznie nie występował. W najbliższej znaczącej liczebnie populacji, bytującej w Niemczech nie zaobserwowano tendencji do rozprzestrzeniania się w kierunku wschodnim;4)
sukcesy podobnych akcji w miastach Ameryki Płn. i Europy Zachodniej. W Niemczech sokoły gnieżdżą się obecnie w Berlinie, Frankfurcie n. M., Hamburgu, Getyndze, Koblencji, Kolonii, występują w miastach Szwajcarii, Hiszpanii, Włoch (m.in. w Rzymie, Neapolu, Sienie). Od 1995 roku swoje sokoły ma także czeska Praga. Warto również przypomnieć, że w USA i Kanadzie w 1988 r. było nieco ponad 30 par sokołów gnieżdżących się na obszarze 24 miast, podczas gdy pięć lat później w 60 aglomeracjach bytowało już prawie 90 par tych ptaków. Odrodzenie trwałych populacji sokoła wędrownego było możliwe w dużej mierze dzięki introdukcji ptaków z hodowli;5) wprowadzenie do ubogiego ek
osystemu miejskiego drapieżnika spełniającego istotną rolę sanitarną i selekcyjną. Nie można oczywiście oczekiwać, że sokoły będą skutecznymi regulatorami liczby swych ofiar - np.: miejskich gołębi. Ich rola polegać będzie raczej na eliminowaniu z populacji osobników wyraźnie odbiegających od normy - głównie chorych i niesprawnych;6)
w warunkach dynamicznego rozwoju aglomeracji miejskich, będących w wielu miejscach dominującym typem krajobrazu, przystosowanie do życia w tak zmienionym środowisku stwarza sokołom szansę przetrwania;7)
propozycja włączenia Warszawy do działającego od kilku lat krajowego programu reintrodukcji sokoła wędrownego, zapewniająca uzyskanie piskląt z hodowli i współpracę ze strony doświadczonych sokolników-hodowców;8) spektakula
rne przywrócenie przyrodzie Warszawy tego atrakcyjnego i powszechnie znanego ptaka mogło służyć edukacji ekologicznej mieszkańców miasta i decydentów.
PRZEBIEG REINTRODUKCJI W WARSZAWIE
Latem 1996 r. w klatce-gnieździe na dachu budynku w centrum Warszawy umieszczono 3 pięciotygodniowe pisklęta uzyskane z hodowli (dwie
samice i samca). Wszystkim ptakom założono czarne obrączki obserwacyjne i żółte obrączki ornitologiczne. Sokoły spędziły w sztucznym gnieździe 2 tygodnie, karmione i doglądane przez sokolników - hodowców. Dzięki specjalnej konstrukcji sztucznego gniazda osoba opiekuna była dla nich niewidoczna, mogły jednak obserwować otoczenie. Ten sposób wychowania miał na celu przyzwyczajenie ptaków do środowiska miejskiego i do śródmieścia Warszawy jako miejsca pochodzenia, a jednocześnie miał zapobiec ich oswojeniu się z człowiekiem. Po wypuszczeniu lotnych już młodych, codziennie wykładano dla nich pokarm w okolicy miejsca ich wypuszczenia. Po upływie około miesiąca sokoły stopniowo przestały przylatywać do miejsca dokarmiania. Z trzech wypuszczonych ptaków jednego (samca) po tygodniu spotkała śmierć z ręki człowieka, pozostałe do jesieni były widywane w śródmieściu.Powtórna reintrodukcja piskląt (samca i dwóch samic) została powtórzona latem 1997 r. Jeden z wypuszczonych wtedy ptaków (samiec) został następnego dnia po opuszczeniu klatki znaleziony ranny, prawdopodobnie po kolizji z jakimś urządzeniem technicznym. Później, mimo prowadzonych poszukiwań, nie spotkano żadnego z wypuszczonych młodych sokołów, nie korzystały też one z wykładanego pokarmu. Trudno przesądzać o niepowodzeniu tej r
eintrodukcji, jednak kilka czynników mogło zdecydowanie negatywnie wpłynąć na kondycję wypuszczonych ptaków:1)
prawie trzydniowy ulewny deszcz (katastrofalne opady w lipcu 1997) nazajutrz po wypuszczeniu sokołów;2)
następnego dnia po wypuszczeniu koło gniazda prowadzone były prace, które mogły odstraszyć ptaki;3)
wypuszczone młode mogły być odpędzone przez parę sokołów trzymającą się od wiosny 1997 przy pobliskim Pałacu Kultury.Pod koniec zimy 1996/97 i wczesną wiosną obserwowano pojedyncze sokoły w różnych punktach miasta. Najczęściej miało to miejsce w okolicy Pałacu Kultury i Nauki, gdzie w poprzednich latach te ptaki nie były widywane. W marcu (1997) przy Pałacu stale obserwowano samca, który odbywał tam loty godowe, wkrótce pojawiła się samica.
Ptaki te odbywały loty godowe, nawet obserwowano kopulację (inf. J. Matusiak). Wykazywały też terytorialne reakcje w stosunku do pustułek, od lat gnieżdżących się w tym miejscu. Sokoły trzymały się Pałacu przez całą wiosnę i lato 1997, a ulubionymi miejscami ich przebywania była najwyższa część budowli oraz wnęka poniżej platformy widokowej, powstała przez uszkodzenie elewacji.Samica w omawianej parze sokołów była jednym z młodych ptaków wypuszczonych w Warszawie przed rokiem (1996) - stwierdzono to po żółtej obrączce i znalezionym piórze. Sokół wędrowny osiąga dojrzałość rozrodczą dopiero w wieku trzech lat, tak więc samica obserwowana przy Pałacu była jeszcze za młoda do odbycia lęgu. Natomiast samiec był ptakiem dorosłym. Miał on zieloną obrączkę, stos
owaną w Polsce i w Niemczech do znakowania sokołów reintrodukowanych w środowisku leśnym. Takie niedobranie pary pod względem wieku było zapewne spowodowane rozrzedzeniem populacji omawianego gatunku.Jesienią i w ciągu następnej zimy (1997/98) sokoły były widywane w mieście, a wiosną (1998) para znów odbywała loty godowe wokół Pałacu Kultury. W tym czasie, w pobliżu niszy gdzie często przesiadywały w poprzednim roku, przygotowano specjalne miejsce lęgowe dla tych ptaków. Para ta zagnieździła się jednak gd
zie indziej - w kącie strychu w najwyższej części Pałacu, tuż pod masztem antenowym. W kwietniu samica złożyła i wysiadywała tam jedno jajo, które jednak okazało się nie zapłodnione. Przyczyną nieudanego lęgu była prawdopodobnie niedojrzałość płciowa samicy - brakowało jej jeszcze roku do wieku rozrodczego. Skorupka tego jaja miała naturalną grubość, co świadczy, że organizm matki nie był zatruty związkami DDT, które dawniej były przyczyną zaburzeń w rozrodzie sokołów. Wstępne wyniki badań toksykologicznych (inf. K. Dmowski) nie wykazały zwiększonej zawartości metali ciężkich we wnętrzu jaja.Roboty elewacyjne, które w maju rozpoczęto na szczycie Pałacu wypłoszyły stamtąd sokolą parę. Ptaki te próbowały więc osiedlić się na wieżowcu budowanym w sąsiedztwie, jednak uniemożliwiły im to prace budowlane. Mimo tych niepowodzeń, sokoły nadal przebywają w centrum Warszawy. Ostatnie obserwacje pary pochodzą z końca listopada bieżącego roku (1998).W czasie ładnej, bezwietrznej pogody można obserwować, jak krążą wokół iglicy Pałacu Kultury.
Akcję wypuszczania sokołów wędrownych w Warszawie, przewidywaną początkowo na 3 lata, zakończono w 1997 r. Trwałe (w latach 1997 i 1998) osiedlenie się pary sokołów w śródmieściu Warszawy pozwoliło zrezygnować z trzeciej introdukcji piskląt, planowanej na lato 1998.
PODSUMOWANIE
W wyniku prowadzonej przez dwa lata reintr
odukcji w śródmieściu Warszawy na stałe osiedliła się (w latach 1997 i 1998) terytorialna para sokołów, która w r. 1998 założyła gniazdo i wysiadywała jajo, nie zalężone przypuszczalnie z powodu niedojrzałości samicy. Była to prawdopodobnie jedyna znana wówczas w kraju terytorialna (1997) i gnieżdżąca się (1998) para sokołów wędrownych. Obecnie najważniejsze jest stworzenie sokołom w Warszawie odpowiednich miejsc lęgowych. Oprócz sztucznego gniazda na Pałacu Kultury, podobną konstrukcję zainstalowano dotychczas na jednym z wysokich budynków Elektrociepłowni "Siekierki". Na terenie tego zakładu, oddalonego o kilka kilometrów od centrum Warszawy w ubiegłych latach obserwowano sokoły wędrowne w czasie migracji (inf. A. Dmoch). Trwają prace nad zamontowaniem kilku innych skrzyń na wysokich budynkach w centrum miasta.Z 6-ciu młodych ptaków wychowanych i wypuszczonych w Warszawie jeden został zabity przez człowieka, jeden uległ wypadkowi i wyleczony wrócił do hodowli, jeden trwale osiedlił się w mieście i gnieździł w parze z "obcym" osobnikiem. Los pozostałych 3 sokołów nie jest znany.
Wyniki reintrodukcji wykazują, że Warszawa stwarza odpowiednie warunki do trwałego bytowania sokoła wędrownego. Nie ma tu też istotnego zagrożenia skażeniami DDT i metalami ciężkimi, o czym świadczy normalna grubość skorupki jajka i wstępne wyniki badania jego zawartości.
Reintrodukcja i obecność sokołów spotkała się w Warszawie z powszechnym (prasa, publiczność, decydenci) zainteresowaniem i życzliwością dzięki prowadzonej intensywnie akcji informacyjnej, wykorzystującej prasę i specjalnie wydane broszurki. Przyczyniło się to istotnie do sukcesu introdukcji, a jednocześnie do rozpropagowania wśród mieszkańców i władz miasta wiedzy o ptakach drapieżnych i potrzebie ich ochrony.
Sukces introdukcji w Warszawie, osiągnięty w krótkim czasie i przy stosunkowo małym nakładzie środków, oraz podobne przykłady zagraniczne wskazują, że w działaniach na rzecz restytucji krajowej populacji sokoła wędrownego powinno się szerzej uwzględnić os
iedlanie tych ptaków w miastach i na terenach przemysłowych. W tych środowiskach można osiągnąć dobre efekty, umożliwiając w ten sposób adaptację znacznej części populacji do warunków cywilizacji - co zapewni gatunkowi pomyślność egzystencji.Serdecznie d
ziękuję panom: Grzegorzowi Dzikowi i Jarosławowi Matusiakowi - za współpracę i udostępnienie wyników prowadzonych przez nich obserwacji sokoła wędrownego w Warszawie.
![]()
Stronę przygotował:
Sławomir Sielicki|
Ta strona znajduje się na serwerze bezpłatnych kont i stron OptimusNet http://friko.onet.pl/ |
||