Polski Związek Łowiecki

Paweł Wieland

Günther Trommer

Krajowy Klub Sokolników i Ochrony Ptaków Drapieżnych GniazdoSokolnikówPZŁ

Przy gnieździe sokoła wędrownego

"Spośród wszystkich sokołów

najdoskonalszą żywą strzałą,

jaką stworzyła natura,

jest sokół wędrowny."

(Jan Sokołowski"Ptaki ziem polskich" t.II.)

 

 

Los, jaki spotkał w latach 60-tych polską populację sokoła wędrownego, podzieliły również sokoły z sąsiednich krajów - także Niemiec. Powszechnie wówczas stosowane środki ochrony roślin z grupy chlorowanych węglowodorów (DDT) odcisnęły piętno niemal na całej światowej populacji sokoła wędrownego, powodując spadek liczebności nawet w miejscach powszechnego gnieżdżenia się sokołów. Dzięki sokolnikom i ludziom, którym nieobojętny był los ptaków drapieżnych, sytuacja taka należy do przeszłości.

Niemcy, jako jeden pierwszy z pierwszych europejskich krajów, wzięły się za wolierową hodowlę sokoła wędrownego z przeznaczeniem wyhodowanych młodych na cele reintrodukcji. Było to w roku 1975, czyli w dwa lata po zakazaniu stosowania DDT. Populacja na terenie NRD odbudowała się tylko z sokołów pochodzących z reintrodukcji; resztki populacji w zachodniej części Niemiec zasilone zostały ptakami wypuszczanymi w miejscach, gdzie dzikie sokoły jeszcze występowały jako gniazdujące. Sprawnie przeprowadzone reintrodukcje przyniosły oczekiwane efekty. Obecnie na terenie Niemiec przeprowadza się tylko jeszcze reintrodukcje nadrzewne z zastosowaniem metody sztucznego gniazda oraz adopcji. Populacje naskalne oraz gniazdujące na budynkach są już w stanie same zapewnić ciągłość swego ekotypu.

Jednym z miejsc reintrodukcji metodą sztucznego gniazda jest okolica Woblitz w płn. Brandenburgii, gdzie znajduje się Stacja Ochrony Przyrody, zajmująca się m.in. hodowlą i reintrodukcją sokoła wędrownego. Właśnie tam, w miejscu reintrodukcji - 50 m od klatki, w starym gnieździe kani czarnej, zagnieździły się reintrodukowane w tym miejscu sokoły. Było to w roku 1996. Para ta gnieździ się tam corocznie. A oto kilka danych o pierwszym nadrzewnym lęgu sokoła wędrownego w Brandenburgii, w 20 lat po wymarciu populacji nadrzewnej:

Drzewo z gniazdem znajduje się w grupie jednowiekowych sosen, 15 metrów od południowego brzegu jeziora (fot. P.Wieland))

Ptaki tworzące parę są rodzeństwem. Reintrodukowane w 1994 roku w rewirze gniazdowym po raz pierwszy pojawiły się tokując we wrześniu 1995r. Pierwsza obserwacja w 1996 roku pochodzi z 1 marca - tokującą parę obserwowano 800 m od przyszłego gniazda. Dwa dni później - 3 marca - obserwowano już parę na gnieździe. Także w tym dniu po raz pierwszy obserwowano kopulującą parę. Wysiadywanie zaczęło się 18 marca i większy udział miała w nim samica. Młode wykluły się po 33 dniach. Podczas obrączkowania, które przeprowadzono 11 maja, od dwóch samic i jednego samca podłożono wyhodowaną samicę. Niestety - po dwóch dniach pisklak wypadł z gniazda, stając się ofiarą lisa lub dzika. Po 48 dniach od wyklucia obie samice po raz pierwszy opuściły gniazdo. Samczyk dokonał tego dwa dni wcześniej. Wychów młodych przebiegał bezproblemowo - dorosłe ptaki w pełni zaspokajały potrzeby pokarmowe swoje i młodych. Nadmiar upolowanej zdobyczy był deponowany w koronach pobliskich drzew i wykorzystywany, gdy starym ptakom nie udało się nic upolować. Polowania odbywały się głównie z zasiadki oraz kompanijnie. Obserwowano, jak samica siedząca na drzewie, widząc lecącego gołębia, odpuszczała go na odległość 150 metrów, po czym lecąc nisko nad drzewostanem ruszała za nim w pościg. Po krótkim czasie wracała, niosąc gołębia w szponach. Natomiast specjalnością samca były wieczorne polowania na nietoperze. Jednak największy procent zdobycz STANOWIŁY GOŁĘBIE POCZTOWE - 49%. Dalej drozdy - 8%, szpaki - 7%, dymówki, zięby i nietoperze - po ok. 4%, grubodzioby - 3%, skowronki polne - 2%, ptaki nieoznaczone - 19%(n=215). Także owady znajdowały się na liście ofiar. Ostatnia obserwacja młodego w rewirze gniazdowym w 1996 roku pochodzi z 3 sierpnia.

Polowania kompanijne - ptaków starych - obserwować można było dość często w bezpośrednim sąsiedztwie gniazda. Możliwość obserwowania takiego polowania autorzy mieli podczas prowadzenia obserwacji przy gnieździe 30 maja 1998 roku. Akurat tego dnia młode po raz pierwszy opuściły gniazdo. Jeden z nich pozostawał w bezpośrednim sąsiedztwie gniazda, dwa pozostałe ulokowały się w tylko starym sokołom wiadomych miejscach. Rankiem (11.00)samica przyniosła upolowanego gołębia domowego. Zmęczona polowaniem usiadła z nim na zamontowanej w pobliżu gniazda półce pokarmowej, służącej wypuszczanym ptakom do pobierania pokarmu a gniazdującym do przekazywania sobie karmy oraz do wypoczynku. Gołąb został jednak zdeponowany w koronie pobliskiego drzewa i - jak się później okazało - pożarty został wieczorem. Po południu oba dorosłe ptaki zaczęły krążyć nad gniazdem. Pogoda była ku temu wyśmienita - nagrzewane przez cały dzień powietrze sprzyjało krążeniu bez poruszania skrzydłami. Zataczając coraz większe kręgi, para znalazła się na znacznej wysokości. Mijając się o centymetry, ptaki leniwie oddawały się codziennemu relaksowi. Nagle samiec bijąc energicznie skrzydłami poleciał w jakimś bliżej nie określonym kierunku. Samica zrobiła to samo, widać jednak było, że uczyniła to automatycznie, zawierzając instynktownie samcowi. Dopiero po kilkunastu metrach zorientowała się, co stanowi cel ataku jej partnera. Był nim gołąb lecący od krążących sokołów w odległości 300 metrów. W chwili ataku znajdował się na tym samym pułapie, co atakujące sokoły; gdy zorientował się, że jest potencjalną ofiarą, zaczął natychmiast wzbijać się. Jednak samczyk był już przy nim. Próba ataku od dołu nie powiodła się. Gołąb widocznie miał już doświadczenie z sokołami, o czym świadczyły stosowane przez niego manewry. Jeszcze jeden atak - tym razem samicy - i znów bez efektu. Silne nerwy i akrobatyczne manewry ocaliły gołębiowi życie. Sokoły, tym razem bez zdobyczy, wróciły w pobliże gniazda sadowiąc się w koronach drzew. Samo gniazdo umiejscowione jest w koronie 120 - letniej sosny, przy pniu, na wys. około 15 m. Drzewo z gniazdem znajduje się w grupie jednowiekowych sosen, 15 metrów od południowego brzegu jeziora. W pobliżu znajdują się 3 uschnięte sosny, służące sokołom za główny punkt obserwacyjny.

W pobliżu gniazda znajdują się trzy uschnięte sosny, służące sokołom za główny punkt obserwacyjny (fot. P.Wieland)

Obserwowanie gniazda umożliwia specjalnie do tego celu zbudowana ambona obserwacyjna, zlokalizowana w odległości 160 m od niego. Ambona ta znajduje się na brzegu sąsiedniego drzewostanu, który od grupy sosen z gniazdem oddzielony jest młodnikiem sosnowym. Sokoły tak przyzwyczaiły się do obecności ludzi w ambonie, że przestały na nich zwracać uwagę. Dopiero nasza obecność bezpośrednio pod gniazdem zaniepokoiła parę, tym bardziej, że jeden z podlotów siedział na drzewie tylko kilka metrów nad ziemią. Para krzycząc głośno krążyła nad nami, zaniepokojona naszą obecnością. Pospiesznie pozbieraliśmy porozrzucane pióra i resztki po ofiarach, po czym oddaliliśmy się , nie chcąc dłużej niepokoić ptaków. Tak, jak w latach poprzednich, i w tym sezonie lęgowym gołębie domowe stanowiły największą część zdobyczy.

Korzystając z możliwości, postanowiliśmy odwiedzić drugie gniazdo sokoła, tym razem zlokalizowane w sztucznym gnieździe rybołowa na słupie wysokiego napięcia. Po przejechaniu 30 km od pierwszego gniazda naszym oczom ukazał się imponujący widok - na jednym słupie gniazdujące sokoły, na następnym - gniazdujące rybołowy. I w tym przypadku sokole gniazdo miało ciekawą historię. Wiosną tego roku samica złożyła jedno jajo, które okazało się nie zalężone. Zamieniono je na trzy wyhodowane młode. Eksperyment udał się - metoda adopcji własnej zdała egzamin celująco. Bliskie sąsiedztwo gniazdujących rybołowów i sokołów zupełnie nie przeszkadzało w wychowywaniu młodych obu gatunków. Także obserwacja sokołów gniazdujących na słupie potwierdziła regułę, że gołębie domowe stanowią największy udział w diecie.

Kończąc, pozostaje tylko życzyć nam samym - sokolnikom, aby przeprowadzane przez nas zabiegi mające na celu odbudowę polskiej populacji sokoła wędrownego przyniosły efekt taki, jak w Niemczech. Aby osiągnięcie tego celu było możliwe, konieczna jest kontynuacja reintrodukcji nadrzewnych.

 

Literatura:

H. Brull, G. Trommer /Hrsg./ (1997): "Die Beizjagd", s.23 - 29 Parey Buchverlag BerlinT.

Laggemach, P. Sommer, W. Kirmse, C. Saar und G. Kleinstauber (1996):"Erste Baumbrut des Wanderfalken (Falco p.peregrinus TUNST., 1771)in Brandenburg 20 Jahre nach dem Aussterben der Baumbruterpopulation",Greifvogel und Falknerei 1996, s.55 - 75

J. Sokołowski (1972): "Ptaki ziem polskich" t.II s.68 - 73 Państwowe Wydawnictwo Naukowe 

 

 

 Strona główna

 

Stronę przygotował: Sławomir Sielicki


Ta strona znajduje się na serwerze bezpłatnych kont i stron OptimusNet http://friko.onet.pl/